********************************

Odcinek 4
Punkt widzenia Taecyeon'a
-Taecyeon skup się !! Powtarzamy to już setny raz ,a ty nadal robisz te same błędy- krzyknął choreograf , a ja zrobiłem tylko przepraszającą minę i ukłoniłam się delikatnie.
- Stary wszystko w porządku? - spytał Jun.k który stał obok mnie
- Tak , jestem tylko zmęczony- skłamałem nie patrząc na kumpla. Tak naprawdę nic nie było w porządku. Minęły już 3 miesiące odkąd wróciłem do Korei . Przez ten cały czas tęskniłem za (T I) tak bardzo , że nie mogłem się na niczym skupić. Cokolwiek robiłem i jak bardzo się starałem , nie wychodziło . Wszyscy pytali co się dzieje, ale za każdym razem kłamałem . Tylko Junho wiedział o wszystkim co stało się na hawajach i co działo się teraz ze mną. Proponował nawet , żebym ją znalazł. Ale jak miałem to zrobić ? Nawet nie znałem jej dokładnego adresu. Wiedziałem tylko , że pochodzi z Polski. Gdybym nawet tam pojechał i chciał ją znaleźć , to tak jak bym chciał znaleźć igłę w stogu siana. Tak bardzo żałowałem , że jej wtedy nie zatrzymałem. Że nie powiedziałem jej co do niej czuje. Ale czy to by coś zmieniło? Nie wiem. Wciąż pamiętam jak pięknie się uśmiechała , jak złościła. Każdej nocy przypominam sobie nasz pierwszy pocałunek i smak jej ust.
- Zróbcie sobie przerwę- z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos pana Kim . Podszedłem do swojej torby i wyciągnąłem z niej butelkę wody, od razu wypijając połowę jej zawartości.
- To przez tą dziewczynę nie możesz się skupić prawda?- spytał Junho siadając obok mnie
- Tak , i nic nie mogę na to poradzić- wyszeptałem
-Stary musisz coś z tym zrobić, bo jeśli tak dalej pójdzie to do końca zwariujesz- stwierdził klepiąc mnie po plecach
- Gdybym tylko wiedział gdzie jej dokładnie szukać, myślisz ,ze czekałbym ? - zadałem pytanie retoryczne . Naszą rozmowę przerwał menager wchodząc do sali ćwiczeń.
- Taecyeon możesz mi łaskawie powiedzieć co się wydarzyło na Hawajach!!!- krzyknął mężczyzna podchodząc do mnie. Wymieniłem spojrzenia z Junho - Przed chwilą jakaś europejka o ciebie pytała i mówiła , że ma to związek właśnie z twoim urlopem . Prosiła abym ci to przekazał - dodał pokazując kopertę. Zerwałem się i chwyciłem kopertę od razu ją czytając. Gdy czytałem treść listu po moim policzku spłynęła jedna łza.
- To od niej?- spytał Junho
- Nie - zaprzeczyłem- Ale od jej przyjaciółki, pisze co się dzieje z (T I) i prosi abym się z nią spotkał bo nie może patrzeć już jak ona cierpi. - spojrzałem na przyjaciela
- Kim jest ta cała (T I) i o co tu chodzi?- dopytywał się pan Choi . Nie miałem już wyjścia i musiałam powiedzieć co się dzieje , jeśli chciałem ją odzyskać. Gdy opowiadałem co zaszło na Wyspie , twarze wszystkich zebranych zmieniały się z sekundy na sekundę.
- I o to cała historia- zakończyłem swój monolog
- Taecyeon jeśli naprawdę ją kochasz to jedz do niej - powiedział pan Choi po dłuższej chwili .
Patrzyłem na niego z nie dowierzaniem. - No już , na co czekasz - ponaglał mnie. Nie czekając już dłużej chwyciłem za torbę i wybiegłem z sali a następnie z wytwórni. Wsiadłem do taksówki i pojechałem najpierw do domu aby się wykąpać i zabrać wszystkie potrzebne rzeczy. Po niecałych 2 godzinach byłem już na lotnisku . Przechodziłem właśnie przez odprawę gdy dostałem wiadomość.
OD: Junho
" powodzenia:) obyś ją znalazł"
Uśmmiechnąłem się do urządzenia. Wiedziałem , że ją znajde. Skąd byłem tego pewny? W liście był zapisany adres (T I) . Byłem szczęsliwy, że ją zobacze, przytule i powiem co do niej czuje i poprosze aby ze mną wyjechała. Byłem też przerażony , bo nie wiedziałem czy się zgodzi. Miałem nadzieje , że tak. Siedziałem już w samolocie ,czekajac aż maszyna wzbije się w powietrze. Lot był bardzo długi i męczący. Po kilkunastu godzinach byłem już w Polsce. Jeszcze nigdy się tak nie denerwowałem jak teraz. Będąc w taksówce , pokazałem kierowcy adres zapisany w liście. Jazda nie była długa , bo już po ok 30 min byłem na miejscu.Przez pewien czas stałem przed blokiem gapiąc się jak głupi na budynek. Niepewnie wszedłem do środka . Gdy znalazłem odpowiednie drzwi wziołem głęboki oddech i drżącą ręką zadzwoniłem .
******powrót do (T I) (narrator)**********
Siedziałaś właśnie z mamą w kuchni , gdy nagle usłyszałyście dzwonek do drzwi. Zdziwiona spojrzałaś na rodzicielke.
- Spodziewasz się kogoś?- spytałaś
- Nie- zaprzeczyła wychodząc z pomieszczenia . Otworzyła drzwi , za którymi stał wysoki Koreańczyk -słucham - spytała po polsku
- Przepraszam , że przeszkadzam - odezwał się mężczyzna po angielsku- Czy mieszka tutaj (T I) - spytał niepewnie
-Tak ,ale o co chodzi?- spytała twoja rodzicielka tym razem po angielsku
- Czy mógłbym się z nią zobaczyć i porozmawiać? - spytał uśmiechając się delikatnie
- Tak- przytaknęła- (T I) to do ciebie- zawołała twoja rodzicielka. Gdy tylko wyszłaś z kuchni stanęłaś jak wryta. Patrzyłaś na mężczyznę nie wiedząc czy to sen czy jawa. Zastanawiałaś się czy do końca nie zwariowałaś i czy nie masz halucynacji
- Mamo proszę powiedz , że to się dzieje naprawdę - odezwałaś się słabym głosem- Proszę powiedz , że on tu jest - patrzyłaś raz na rodzicielkę a raz na mężczyznę ze łzami w oczach. Niepewnie podeszłaś do drzwi , i żeby upewnić się , że to nie jest sen dotknęłaś jego policzka . Gdy poczułaś jego delikatną skórę pod palcami rozpłakałaś się i przytuliłaś go . Nie mogłaś uwierzyć , że on jest tu i właśnie cię przytula.
- Tak bardzo tęskniłam- wyszeptałaś - Tak bardzo bałam się , że cię więcej nie zobaczę
-Ja też za tobą tęskniłem , tak bardzo , że nie mogłem się na niczym skupić . Gdyby nie (I T P) nie wiedziałbym gdzie cię szukać. To ona szukała mnie i to ona podała mi twój adres. Kocham cię i przepraszam , że wcześniej ci tego nie powiedziałem. Przepraszam , że nie próbowałem cię zatrzymać. Już nigdy nie pozwolę ci odejść- wyznał
-Ja też cię kocham i przepraszam że nie powiedziałam ci tego na wyspie- powiedziałaś odsuwając się od mężczyzny . Zaprosiłaś go do kuchni i zrobiłaś wszystkim po herbacie. Wiedziałaś , że musisz wyjaśnić rodzicielce wszystko. Opowiedziałaś jej wszystko ,a ona na sam koniec uśmiechnęła się i przytuliła cię.
- Więc to przez niego tak dziwnie się zachowywałaś?- spytała
- Tak- przytaknęłaś kiwając jednocześnie głową
- (T I) - odezwał się Taecyeon - Nie przyjechałem tu tylko po to aby cię zobaczyć ale również po to aby spytać czy chciałabyś wyjechać ze mną - spytał niepewnie
- Tak!!- krzyknęłaś przytulając się do niego
- Ale musisz o czymś wiedzieć- odsunął cię i spojrzał ci w oczy - Nie jestem zwykłą osobą
- Co masz przez to na myśli? -spytałaś niepewnie
- Jestem piosenkarzem - wyznał a ciebie wmurowało- jestem członkiem zespołu 2pm
- Dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej?
- Te wakacje chciałem spędzić jako zwykła osoba , i gdy cię poznałem traktowałaś mnie jak normalnego mężczyznę a nie gwiazdę . Bałem się że gdy się dowiesz ,będziesz widziała tylko idola a nie prawdziwego mnie -wyjaśnił, rozumiałaś go. Rozmawiałaś z nim bardzo długo . Byłaś wdzięczna (I T P) , że go odnalazła . Przyrzekłaś sobie , że już nigdy nic was nie rozdzieli. Kochałaś go jak nikogo wcześniej. Uwielbiałaś w nim wszystko i nie miało to dla ciebie żadnego znaczenia, ze jest sławny. Do Korei mieliście jechać następnego dnia. Twoja mama nie była o tym przekonana czy to dobry pomysł, ale uszanowała twoją decyzje. Tak więc następnego dnia o 15 jechaliście na lotnisko . Mieliście lecieć wcześniejszym lotem ale nie mogłaś wyjechać bez pożegnania się z (I T P) i podziękowania jej za wszystko co dla ciebie zrobiła. Odprawa minęła szybko i właśnie siedzieliście już w samolocie . Po kilku godzinach lotu zasnęłaś opierając głowę na ramieniu ukochanego .
- Kochanie obudź się, jesteśmy już na miejscu- usłyszałaś delikatny głos i poczułaś delikatne głaskanie po policzku. Powoli otworzyłaś oczy i uśmiechnęłaś się. Razem z Taecyeon'em wyszłaś z samolotu. Przed lotniskiem czekał na was samochód, którym pojechaliście od razu do jego wytwórni. Bałaś się spotkania z resztą jego zespołu i menegerem. Niepewnie weszłaś do wielkiego budynku .
- Boje się- przyznałaś gdy czekaliście na windę
- Nie potrzebnie - powiedział składając na twoich ustach delikatny pocałunek- Zobaczysz wszyscy cię polubią , tylko nie bądź dla niech wredna- zaśmiał się
- Dobrze- przytaknęłaś wchodząc do windy. Taecyeon ani na chwile nie wypuścił twojej dłoni z uścisku , co dodawało ci otuchy.
-Cześć- powiedział wchodząc do jednej z sal ciągnąc cię za sobą . Stanęłaś tuż obok niego rozglądając się wokoło- To jest właśnie (T I) , a to są Junho- pokazał na jednego z mężczyzn .
- Cześć miło mi w końcu cię poznać- uśmiechnął się do ciebie- Wiele o tobie słyszałem
- Dzień dobry- przywitałaś się niepewnie
-A to jest Nichkhun, Minjun ale mówimy na niego Jun.k , dalej jest Wooyoung i chansung- przedstawił resztę zespołu . Przywitałaś się , a oni od razu zaczęli cie wypytywać o różne rzeczy. Odpowiadałaś na wszystkie pytania dopóki do sali nie weszło dwóch starszych mężczyzn. Jednym z nich jak się dowiedziałaś był menager zespołu , a drugi był choreografem. Siedziałaś na kanapie i przyglądałaś się ich treningowi. Po kilku godzinach męczący trening zakończył się .
- Dobrze, świetna robota- powiedział choreograf- Taecyeon w końcu zaczęło ci to wychodzić i oby tak dalej . Koniec treningu- poinformował a wszyscy jak na zawołanie zaczęli się zbierać do wyjścia.
- I jak, podobało się?-spytał Taecyeon obejmując cię w pasie
- Pocałuj ją- usłyszeliście głośny krzyk , ale nie wiedziałaś do kogo on należał. Spuściłaś głowę czerwieniąc się.
- Czerwienisz się - zaśmiał się Taecyeon
- Cicho siedź , bo inaczej znowu schowam twoje ubrania i będziesz latał w samym ręczniku-wystawiłaś mu język
- Uuu czego my się dowiadujemy- powiedział jeden z jego kolegów
- I znowu go ze mnie ściągniesz tak jak wtedy?- spytał zadziornie
- Wtedy to było przypadkiem - wymamrotałaś
- Tak oczywiście , i może przypadkiem patrzyłaś na niego- poruszał brwiami
- Tak bo był na wysokości mojej twarzy , gdy siedziałam w wanie a ty oblewałeś mnie zimną wodą , ale tak swoją drogą to było na co popatrzeć- puściłaś mu oczko odwracając się do niego plecami. Miny pozostałych mężczyzn były nie do opisania . W dobrych humorach opuściliście budynek . Wsiedliście do vana z resztą zespołu i odjechaliście. Pod domem Taecyeon'a byliście po 40 min , wysiadłaś za ukochanym machając chłopakom na pożegnanie . Chciałaś wziąć swoją walizkę , ale twój mężczyzna ci nie pozwolił. Chwytając cię za rękę zaprowadził do mieszkania.
- Witaj w domu - powiedział z uśmiechem wpuszczając cię do mieszkania.
- Wow- tylko tyle zdołałaś z siebie wydusić. Mieszkanie było duże i słoneczne . Rozpakowałaś się w pokoju Taecyeona , który teraz był również twoim pokojem. Nadal miałaś wrażenie , że śnisz, ale wiedziałaś ,że to wszystko jest prawdziwe. Mijały dni i miesiące , a ty z każdą chwilą kochałaś go coraz bardziej. W ciągu tych kilku miesięcy wasz związek został oficjalnie ogłoszony ,przez wytwórnie Taecyeon'a. Czasami spotykałaś się z wrogością jego fanek w stosunku do ciebie , jednak nie przywiązywałaś do tego uwagi. Z czasem przyzwyczaiłaś się do tego szumu i faktu , że w każdej chwili możesz zostać sfotografowana. Odkąd przyjechałaś do Seulu minął rok. Według ciebie był to najlepszy rok w całym twoim życiu, bo miałaś obok siebie mężczyznę ,którego kochałaś i który kochał ciebie. Pojechaliście również na wspólną podróż do miejsca gdzie wszystko się zaczęło. To właśnie w miejscu gdzie mieliście swoją pierwszą randkę , poprosił cię o rękę. Postanowiliście wasz ślub urządzić również na Hawajach . Przygotowywania do ślubu szły bardzo łatwo . Postawiliście na kameralną uroczystość, na której miała być tylko najbliższa rodzina i przyjaciele oraz menager. Nadszedł dzień waszego ślubu, który odbywał się w tym samym hotelu w którym się poznaliście . Wszystko było gotowe, pan młody już na ciebie czekał przy ołtarzu.
- Gotowa?- usłyszałaś głos swojego ojca , odwróciłaś się w jego stronę i kiwnęłaś głową . Chwyciłaś go pod ramie i wyszliście z pokoju. Idąc po czerwonym dywanie serce biło ci jak oszalałe . Wszyscy przyglądali ci się z uśmiechami na ustach, a twoja mama ukradkiem wycierała łzy. Ceremonia zaślubin była piękna , staliście tam przed wszystkimi składając sobie przysięgę małżeńską. Wesele był również wspaniałe co ślub , wasz pierwszy taniec, krojenie tortu to wszystko było idealne. Po powrocie do Korei ogłosiliście fakt , że jesteście małżeństwem. W tym momencie do pełni szczęścia brakowało ci tylko dziecka. Ty jak i twój mąż bardzo tego pragnęliście. Dlatego już 11 miesięcy po ślubie na świat przyszła wasza córeczka. Wiedziałaś , że nie ważne co się stanie , zawsze będziecie się kochać i wspierać. Wiedziałaś , że każdą przeszkodę pokonacie wspólnie, bo na tym polega miłość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz